Poczerwieniałe od gorących plotek, języki i usta absolwentów poruszają się żywo nawet (lub głównie) wśród elity. W gorliwie puszczanych w ruch pustych frazesach nie ma miejsca na prawdę - szept półprawd i pół-niedoinformowania zaciąga się echem aż po wejście, zastygając w ciasnych przestrzeniach między gawędzącymi ze sobą ludźmi. Stanowcza większość z nich nie zna faktów, dla absurdu - więcej niż mniejszość nie przyznaje się do tego. W trwającym dialogu szukają prostej sensacji.
- Ten na scenie... ten przystojny... kto to?
Tłumnie zebrani w pomieszczeniu, ludzie chętnie wodzą wzrokiem za wspomnianym osobnikiem. Domeną plotkarza jest bowiem wchodzenie w nic nieznaczące składowe, jak wygląd. Szczególnie chętnie w jego kierunku zwracają się kobiety. Poczynając od czubka głowy do końców palców u stóp, obserwują go uważnym okiem harpii. Poła jasnobłękitnej koszuli, wpuszczone w ciemny jeans spodni, z perspektywy spragnionej kobiety wyglądają atrakcyjnie - materiał ubrania swobodnie opływa zbite mięśnie ramion, przy tym odkrywa także kawałek śniadej cery. Pan Tajemniczy wygląda pewnie i szykownie. Mankiety, podwinięte tuż pod zgięciem łokcia, rysują nonszalancką linię, podobnie jak skórzany pasek, zaciskający talię.
- Ray, ty byłeś w drużynie. To nie ten starszak, co wygrał zawody koszykarskie w 2006...? Tak, na pewno. Ma barki sportowca.
Zadowolony z owoców nauki i namacalnego sukcesu ucznia, dyrektor dumnie przedstawia wychowanka. W trakcie wykładu mało kto skupia się jednak na realnej wartości egzoszkieletów. Znacznie ciekawsze zdają się poboczne przekazy dotyczące domniemanych podbojów miłosnych mężczyzny. Przygodne historie szkolne (wyssane z palca) i inne pseudo-prawdy. Gdy po godzinie Pan Tajemniczy kończy monolog, trudno wyznaczyć początek granicy opowiadanych poza sceną bzdur. Nikt już nie pamięta, od czego się zaczęło.
- Słyszałem, że wkupił się w łaski dyrektora darowizną na rzecz szkoły, myślisz, że wciąż jest takim bucem?
Zastały w wyprostowanej pozie, "buc" zerka na widownię po skończeniu referatu. Jedna para oczu przeciwko setce. Dynamizm działania w trakcie zejścia z podestu przeciwko pasywności otoczenia. Mężczyzna zachodzi dłonią od linii lekko zarośniętego podbródka aż po opalizujący potem kark. Powolny ruch głowy w kierunku dłoni eksponuje na moment szyję z uwydatnioną kusząco grdyką. Coś, co na pewno nie umyka uwadze panny z tłumu. Gdy i on schodzi do ludzi, kobieta zaczepia go, stając na środku drogi. Zjazd Absolwentów przypuszczalnie opiewa w podobne spotkania.
- Nie wyglądasz na...
- ... inteligentnego? - przerywa jej, świadomy intencji, z jaką ta się wypowiada..
- Nie jestem też zainteresowany - mówi, wzdychając ze zmęczeniem i ginąc w tłumie.
Nie znają go, ale on zna ich bardzo dobrze. Na tyle, by wiedzieć, że nie mają sobie nic do powiedzenia.
Ten na scenie... ten przystojny to James Wescott. W szkole średniej nosił nieznośnie brzydkie okulary. Tak, ma dziś barki sportowca. Nareszcie! Kiedyś ciało nie nadążało nad wzrostem, rosnąc wzdłuż, ale zapominając wszerz. Nie wkupił się w łaski dyrektora, to jemu dyrektor podarował dodatkowe pieniądze na badania. Szkoda, że za cenę wykładu w roli honorowego gościa, bo do dziś czuje się skrajnie niekomfortowo, mówiąc publicznie do zebranych. Obawa przed wyśmianiem jest zbyt silna (przecież kiedyś zdarzało się to często). Ale fakt. Nie wygląda na inteligentnego... odkąd dorósł do myśli o tym, że dobry wygląd wyprzedza wszystkie jego osiągnięcia, próbuje nadgonić absurdy natury niebagatelnie ciężką harówką w pracy.
JAMES WESCOTT
31 lat ✦ 190 cm / 91 kg ✦ projekt MINDAWALKER 2.0
Inżynier mechatroniki i asystent koordynatora w amerykańskim projekcie MINDWALKER 2.0, czyli kontynuacji europejskich badań MINDWALKER, dotyczących sterowania egzoszkieletem z użyciem sygnałów bioelektrycznych wysyłanych z ośrodkowego układu nerwowego.
xxx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz